Slide toggle

Witaj na mojej stronie

Kontakt

Poniedziałek - Piątek 9:00-17:00 +48 663 023 487 info@me2u.pl

Przydomowy warzywniak

10 Maj

Szycie pochłania mnie ostatnio niemal w 100%, Na szczęście odnajduję jeszcze chwilę na inne projekty. Wraz z nadejściem wiosny , rozpoczęliśmy prace w ogrodzie. Jak mieszkaliśmy w bloku, próbowałam na balkonie wyhodować kilka pomidorków i ogórków.

Żaden ze mnie znawca ogrodnictwa, więc i plony były dosyć marne. Nie zraziło mnie to jednak i po przeprowadzce do domu, po raz kolejny próbuję swoich sił w przydomowych uprawach. W ubiegłym sezonie miałam kilka grządek, ale w tym roku chciałam aby warzywniak spełniał funkcję również estetyczną. Inspiracje zaczerpnęłam z internetu. Stworzyliśmy podwyższone grządki w drewnianych skrzyniach. W tym miejscu zaczynam chwalić swojego męża, który własnoręcznie zrobił piękne skrzynie z heblowanego drewna. Tak naprawdę cały warzywniak to praca jego rąk. Rozpoczął od skopania trawy, na ziemi rozłożył agrowłókninę aby zatrzymać chwasty, poolejował skrzynie i od środka zabezpieczył je przed kontaktem z wilgotną ziemią. Ścieżki wyłożyliśmy białymi kamyczkami, aby wkomponowały się w ogrodzenie. Pomiędzy skrzyniami, małżonek posadził ozdobną wiśnię, która teraz pięknie kwitnie i szczepioną sosnę. 

Wpadłam również na pomysł, żeby pooznaczać posiane roślinki. Poprosiłam męża o wycięcie tabliczek ze sklejki. Pozbijałam je i pomalowałam, a następnie podpisałam markerem budowlanym. Nie wiem dokładnie co to za wynalazek, ale już przetestowałam i jest odporny na wodę. 

Zdjęcia robione były kilka tygodni temu, zaraz po ukończeniu prac. Niestety jestem poza domem przez najbliższe 2,5 tygodnia i nie mogę wrzucić aktualnych. Kilka roślinek zaczęło już kiełkować więc robi się zielono. Jak wrócę to nie poznam mojego warzywniaka!

Edycja: 14.05.2016

Dostałam aktualne zdjęcia mojego warzywniaka 😉 Już dosyć mocno się zazielenił 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pokaż